Melanż trwa – relacja z wyjazdu do Szczecina

Nareszcie wyjazd do Szczecina wypadł w sensownym terminie. Wakacje, lipiec, sobota, 20:30 – wszystko ułożyło się idealnie dla każdego legionisty pragnącego odwiedzić braci z Pogoni. Jak chyba większość kibiców wybraliśmy najlepszy transport czyli pociąg „Szczecinianin”, który to startował w piątek o 23:20 z Dworca Centralnego. Planowo mieliśmy być o 6:53 na Dworcu Głównym ale w tym dniu nic nie było planowo…

Od początku wyprawy same problemy. Jako, że pociągiem podróżowały osoby nie mające nic wspólnego z piłką nożną, nie były one zachwycone faktem, iż w przedziałach gdzie miały swoje miejscówki znaleźli się przypadkiem kibice (chociaż w tym przypadku niejedni powiedzieliby na nich kibole i chuligani). Nie pomogły żale do konduktorów i policji. Kto sobie ogarnął miejsce siedzące mógł być tej nocy bardzo szczęśliwy. Reszcie pozostał korytarz i open space przy kiblach.

PKP jak zwykle zaskoczone. O żadnym meczu w Szczecinie nie wiedzieli. Myśleli, że kibice wykupią sobie miejsca i będą grzecznie siedzieć, w ciszy podróżować. Tak oczywiście nie było i co stacja, na której do pociągu próbowali wsiąść kolejni podróżni mieliśmy dłuższy niż planowany postój. Niektórzy pasażerowie zwyczajnie rezygnowali i reklamowali bilety – stąd brało się całe zamieszanie. Najdłużej czekaliśmy w Kutnie, gdzie do pociągu wbiło się kilka oddziałów policji aby siłą prewencji okiełznać co poniektórych mocno zmelanżowanych i niespokojnych kibiców. Wszyscy byli więc mocno wkurwieni zaistniałą sytuacją – oto Polska właśnie. „Pociąg ma jechać, nie stać” – to hasło było powtarzane przez nas wielokrotnie załodze pociągu. Śpiewy Legionistów pomimo obecności policji bynajmniej nie milkły, zwłaszcza kiedy przejeżdżaliśmy przez Łowicz czy Poznań. Osobiście nie zapomnę tekstów, które kierowane były do miejscowych – nie tylko ja ale i zwykli podróżni mieli niezły ubaw.

Około godziny 9:00 dotarliśmy do Szczecina. Małe 2 godzinki spóźnienia, co to jest! Większość Legionistów opuściła pociąg, a część pojechała dalej do Międzyzdrojów czy też Świnoujścia. Tak było też z nami. Nie mogliśmy sobie darować okazji by będąc tak blisko morza nie odwiedzić plaży. O 11 byliśmy więc na miejscu… tylko teoretycznie. Dotarcie na plażę w Świnoujściu nie było bowiem takie łatwe o czym za chwilę.

Jako, że nie mieliśmy biletów na mecz, ani kart kibica Pogoni, nasz pobyt w kurorcie nie mógł być długi. 2 godziny plażowania, jakaś rybka w smażalni i trzeba było się ewakuować. Plaża w Świnoujściu fajna, ale dojście nie trwało za szybko głównie przez to, że trzeba było przebijać się promem na drugą część miasta. Drogę na plażę umilały nam za to boskie widoki. Można się było zakochać…

Pod stadionem w Szczecinie byliśmy po godzinie 18. Udało nam się zakupić bilety, ale swoje trzeba było odstać. Pod stadionem oczywiście pełno psiarni spisującej kibiców, a to za picie w miejscu publicznym, a to za śpiewanie wulgarnych pieśni. Jako, że upał był niemiłosierny, trudno było nie raczyć się zimnym piwkiem. Słońce tego dnia doprowadziło do wielu zgonów. Obawiam się, że niektórzy obudzili się ale już po meczu, a były ku temu warunki. Na boiskach treningowych, na trawce w atmosferze pikniku, w oczekiwaniu na mecz, kibice obu drużyn umacniali najlepszą w Polsce zgodę.

Biletów na sektory Legii i Pogoni niestety już nie było, dlatego też trafiliśmy na przeciwną trybunę, a dokładniej trybunę VIP. Nikt nam nie wiskał plecaków, ale piwo było już tak ciepłe, że nie nadawało się do konsumpcji.

Mecz bardzo przyjemny, było widać walkę i zaangażowanie piłkarzy. Trochę nam było głupio, kiedy jako jedni z nielicznych w sektorze cieszyliśmy się na gole Legii. Szkoda Pogoni, nie grali źle, nawet w 10 mogli strzelić nam 2 bramki. Tym samym pokazali, że nasza obrona musi mocno pracować w ramach przygotowań do meczów z Molde. Norwedzy na pewno nie będą tak beznadziejni w wykończeniu.

Stadion wypełniło około 12 tysięcy kibiców, którzy byli bardzo zachwyceni dopingiem, którego próżno szukać na innych ligowych meczach – co komentowali Szczecinianie w około na trybunach. Jak dla mnie stał na średnim poziomie, nie tylko przez siłę wokalu (brak dachu?) ale też przez dość monotonny repertuar. Fajne było to, że część pieśni śpiewanych było razem, część oddzielnie. Szkoda, że śpiewali tylko kibice z dwóch sektorów – tam gdzie były bębny i gniazdowi obydwu ekip. Bardzo rzadko rozlewał się poza te sektory, a już z przeciwnego to nie było go wcale poza punktowymi krzykami i uniesieniami po okazjach podbramkowych. Gdyby nie pogoda i ciężka podróż można byłoby spodziewać się więcej, a tak chociaż mieliśmy dobre wytłumaczenie odnośnie braku siły. Oprawa w przeciwieństwie do głośności dopingu stała na wysokim poziomie – „Bądź spokojny, Wilk nie wychodzi z formy” – została zaprezentowana dopiero w 90 minucie meczu, przygotowana przy okazji 10-lecia działalności szczecińskiej grupy ultras Młode Wilki. Wszystko okraszone racami i świecami dymnymi dało niezły efekt.

Jak sami mogliście zobaczyć, w trakcie meczu na murawę wbiegł kibic w koszulce Legii i szaliku Pogoni. Wszystko wyglądało bardzo komicznie, może nie tak jak na basenie narodowym ale cała ta sytuacja wzbudziła u wszystkich uśmiech. Całe zdarzenie udało nam się zarejestrować, a filmik już wkrótce do zobaczenia w tym wpisie.

Szkoda tylko, że zabawa dla niektórych skończyła się zaraz po gwizdku. Trzeba było gonić na pociąg powrotny, startujący po godzinie 23. Tym razem zarówno PKP jak i policja byli bardziej przygotowani. Dla kibiców nie mających biletów i miejscówek, podczepione zostały 3 dodatkowe wagony. Znowu długo czekaliśmy na odjazd, zanim wszyscy dotarli, a na tym zależało organizatorom dodatkowego składu, minęła prawie godzina. W dodatku mieliśmy problemy z palącymi się hamulcami… Sama podróż przebiegała bardzo spokojnie. Maszynista nadrobił opóźnienie, tym samym planowo o godzinie 7 rano byliśmy w Warszawie. Podróż w związku z upałami mocno męcząca, dlatego resztę dnia każdy z nas poświęcił na odsypianie i regenerację sił przed kolejnym tygodniem w robocie. Tak czy inaczej wyjazd udany, z przygodami i pięknymi widokami, o czym świadczą dodane zdjęcia – jeżeli chcesz je zobaczyć w dużej rozdzielczości – kliknij 2x.

Reklamy

Komentarze 2 to “Melanż trwa – relacja z wyjazdu do Szczecina”

  1. Michal Says:

    Fajna relacja, dzieki, powodzenia z Molde!

  2. […] 5. Menaż trwa – relacja z wyjazdu do Szczecina. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: