Lokeren – relacja z ostatniego wyjazdu w tym sezonie

main art

Walczyć do końca, choćby nie wiem co, na wszelkie możliwe sposoby.

Takie wysunęły mi się wnioski po wyjeździe do Belgii odnośnie biletów. Zamieszania przed meczem było sporo. Zaczęło się już w Polsce, kiedy to obiegła nas informacja, że wszystkie bilety, jakie zostały przekazane przez klub z Lokeren do Warszawy dostały grupy kibicowskie. W końcu nawet nie wiem ile dokładnie ich było, czy 800, czy 650, nieważne. 100 dostała Haga, 100 Zagłębie i co? i potem były zwroty z ich strony, a ogromna ilość kibiców z Warszawy została odprawiona z kwitkiem, między innymi ja. Liczyliśmy, że chociaż część z całej puli biletów trafi do otwartej sprzedaży i będzie mała ale zawsze, szansa na zakup. Nie chce tu teraz wnikać czy to co się stało było dobre, słuszne i sprawiedliwe – bo pewnie nie. Rozumiem, że taka, a nie inna dystrybucja biletów miała na celu, aby na wyjeździe nie pojawiły się przypadkowe osoby, i niech tak pozostanie.

Próbowaliśmy wszelkich sposobów, między innymi postanowiliśmy spróbować wystąpić z wnioskiem o akredytację do Biura Prasowego Legii Warszawa. Niestety ani Legi0nista.com ani MojaLegia.pl takiej akredytacji nie otrzymały.

DSC_0009

Mimo to, postanowiliśmy jechać do Belgii, a dokładniej do Brukseli, która stanowiła nasza bazę wypadową do Lokeren. Tanie bilety z Modlina do Charleroi kupiliśmy już zaraz po losowaniu, kosztowały 150 zł. Było nas ośmiu(!), więc koszty przejazdu z lotnisk do centrum nie były takie straszne jak dla osób jadących solo, czy nawet w mniejszych grupach od naszej (łącznie wyniosły dodatkowe 110 zł od osoby, w obie strony). Do stolicy Belgii przyjechaliśmy w środę i od razu udaliśmy się do Lokeren spróbować kupić bilety. We wtorek pojawiła się informacja na stronie Legii, że w dniu meczu kasy będą zamknięte i nie będzie możliwości zakupu biletu na mecz. Per analogia, uznaliśmy, że bilety uda się więc zdobyć i z taką nadzieją pojawiliśmy się pod stadionem rywala.

10359118_893960747294765_7712903910554744799_o

Pod kasami nie byliśmy sami. Ponad 20 wkurwionych Polaków z Warszawy i z Belgii dyskutowało o tym, że pani w kasie nie chce im sprzedać biletu. Co więcej, bilet próbowały kupić osoby z belgijskim paszportem. Lepiej – prosiliśmy samych Belgów o zakup biletów i nic to nie dało. Jeśli chciałeś kupić 10 biletów należało przedłożyć 10 dowodów osobistych należących do Belgów. Wszystko to ze względów bezpieczeństwa, w trosce o kibiców Lokeren.

10446074_894023893955117_4603610834705856271_o 1523147_893960820628091_5346333185117560819_o 1658564_893960763961430_2463671776493343430_oIMG_0052

Załamani wróciliśmy do Brukseli i zaczęliśmy balet na smutno. Tyle kilometrów pokonanych, tyle kosztów poniesionych psu w dupę. Po dotarciu do centrum mieliśmy małe starcia z kibicami Galatasaray, którzy grali tego dnia z Anderlechtem w Lidze Mistrzów. Turków w Brukseli mnóstwo więc byli naprawdę widoczni i słyszalni, a my nie pozostawaliśmy im dłużni.

10483949_893962590627914_384754402479989639_oakredytacja

W dniu meczu dwie osoby z naszej ekipy pojechały do Lokeren (miały akredytację), reszta z nas obejrzała mecz w barze. To był błąd. Należało jechać pod stadion zobaczyć co się dzieje. Jak się okazało, można było kupić bilet, ba, nawet można było wejść na stadion bez biletu! Nie mogę sobie tego darować.

Nie tylko Policja, ale całe Lokeren było przestraszone faktem najazdu na ich niewielką miejscowość hordy legionistów. Miasto specjalnie przygotowało dla kibiców Legii miejsce niedaleko stadionu, które dzień przed meczem zostało skrupulatnie ogrodzone drutem kolczastym. W samym dniu meczu pełno było wszędzie mundurowych na koniach, którzy eskortowali, co większe grupki kibiców zmierzających na stadion. Przygotowani prawie jak na jakąś wojnę, zupełnie niepotrzebnie. Myślałem, że Belgia to kraj w miarę cywilizowany, z normalną policją. Tymczasem potraktowali nas bardzo stereotypowo. Właśnie dzięki policji, która chciała nas mieć pod kontrolą w jednym miejscu, wszyscy kibice Legii zostali wpuszczeni na stadion.

DSC01654 DSC01655 DSC01657 DSC016581977250_10205218471842105_5153739605129991895_nDSC01668DSC01669

O tym co się działo na trybunach nie będę się za bardzo rozpisywał bo mnie nie było i tylko słyszałem co nieco z opowiadań braci po szalu. Ostatecznie zasiadło na trybunach ponad 1100 polskich kibiców. Osoby które kupiły bilety poprzez grupy kibicowskie otrzymały dodatkowy gadżet w postaci białej czapki z srebrną żyletą. W trakcie meczu odpalona została pirotechnika, przyśpiewka „jesteśmy zawsze tam” wykonana została w inny ciekawy sposób i poza tym nie zdarzyło się nic godnego uwagi. Jako ciekawostka napiszę, że na sektorze Legii znaleźli się kibice Motoru Lublin, którzy wcale się z tym nie kryli, a skoro byli tacy dumni z tego powodu, dostali to czego chcieli.

DSC01673

Do Polski wróciliśmy w piątek wieczorem, aczkolwiek łikendowy mecz FC Den Hag z Ajaxem był bardzo kuszący. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się o okrzykach rasistowskich (małpowania) intonowanych przez kibiców Legii, które zostały zgłoszone przez sędziów do delegata UEFA obecnego na spotkaniu. Znowu nam się oberwało. W związku z naszą „wojną” z UEFA mogliśmy spodziewać się tego, że będziemy na cenzurowanym gdziekolwiek za Legią się nie udamy. Nieważne, z jakiego sektora buczono i kto na tym sektorze siedział. Gdybanie, że jeżeli bilety trafiłyby do otwartej sprzedaży, takiej sytuacji by nie było, również jest bez sensu. Wydarzyło się i pewnie jeszcze nie raz się wydarzy coś, za co klub i jego kibice będą ponosić konsekwencje. Tacy już są kibice Legii Warszawa, deal with it! Fajnie do wydarzeń odniósł się Juras na swoim blogu, jeśli nie czytaliście, to powinniście.

Nie to było najgorsze, gdyż w drodze z Lokeren do domu, zginęło dwóch kibiców Legii. Śmierć kibica jak śmierć brata. „Do zobaczenia na trybunie niebo!”

Za zdjęcia z meczu podziękowania dla Mareckiego. Poniższe zdjęcia z Brukseli autorstwa Nipilda, zachęcam do ich obejrzenia.

DSC01999 DSC02000 DSC02049 DSC02052DSC02056DSC02063 DSC02064 DSC02068DSC02078DSC02090 DSC02098 DSC02100 DSC02106 DSC02107 DSC02109 DSC02115 DSC02130 DSC02131 DSC02132 DSC02133 DSC02178 DSC02183 DSC02202DSC02199DSC02212 DSC02234 DSC02239 DSC02244 DSC02251 DSC02254 DSC02256 DSC02272 DSC02274 DSC02280 DSC02285 DSC02286

Reklamy

Komentarze 3 to “Lokeren – relacja z ostatniego wyjazdu w tym sezonie”

  1. […] To co się działo w Lokeren wiedzą Ci, którzy tam byli, oraz Ci, co widzieli to w telewizorze. tutaj również zaznacza się podział, który jest dla wielu nie do pogodzenia. Wybrałem się z ziomkami do Brukseli. Chłopaki myśleli, że będzie szansa na dostanie biletów na miejscu. Niestety nie dało rady. Dwóch było na akredytacji, a reszta wraz ze mną ucztowała w centrum Brukseli w Pubie. Mieliśmy własną lożę i TV. Było pięknie! Kiedy Wiem już co się tam w Lokeren na miejscu działo, jak świetnie nasi wyjazdowicze się zaprezentowali, to nawet cieszę się, że w tym nie uczestniczyłem. Było jak zwykle, wstyd i obciach. Chłopaki z akredytacji byli na miejscu, więc co nieco słyszałem i widziałem ich oczami. W samolocie w obie strony pachniało Legią, ale na szczęście byłem daleko od tego wszystkiego. Jak to napisał Prezes Legii: “Obciach”. Tak też to mogę skomentować. Każdy oczywiście powinien się wstydzić za siebie i jeśli coś się dzieje przeprosić za to a nie kisić się we własnym sosie i uważać, że jest się lepszym od innych. Więcej z samego wyjazdu możecie przeczytać na Legi0nista.com w artykule: Lokeren czyli ostatni wyjazd w tym sezonie, […]

  2. test Says:

    hehehe… wojna z UEFA… wojnę to mógłbyś prowadzić jakbyś miał argumenty w ręku, a tak to tylko głupie pyszczenie bezrozumnych dzieciaków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: