Krucjata przeciwko niewiernym – dwa mecze jeden wyjazd

Krucjata przeciwko niewiernym

Zaliczyć dwa mecze jednego dnia podczas jednego wyjazdu nie zdarza się zbyt często. Należało więc wykorzystać taką okazję i tym sposobem mieliśmy przyjemność być na meczu Zagłębia Sosnowiec z śląską cyganerią czyli GKS Katowice, a także na wyjazdowym meczu Legii z Podbeskidziem Bielsko-Biała jakie odbyły się 29 listopada 2015 r.. Zapraszam na krótką relację.

12274499_885544038209154_6015829437206039332_n

Mecz Zagłębia wyznaczony był na godzinę 12:45 więc najlepszą opcją dotarcia do Sosnowca był pociąg IC. Z dwóch możliwych połączeń (6:45 i 9:45) ja wybrałem ten wcześniejszy by być na miejscu już o 9 rano i spędzić jak najwięcej czasu z przyjaciółmi z Zagłębia.

12325661_1527358400912803_312011675_o 12333658_1527358430912800_1643345726_o

Bilet na ostatni w tym roku mecz na stadionie Ludowym kosztował symboliczne 9 zł i można było go zakupić również tuż przed spotkaniem. Kompletu nie było lecz frekwencja dopisała nawet mimo braku kibiców z Katowic. Słychać to było w dopingu. Brak motywacji bowiem skutecznie wpłynął na ilość decybeli. Oprawa jaką przygotowali ultrasi, a więc biało – czerwona kartoniada była w porównaniu do tej zaprezentowanej w meczu z Arką Gdynia o wiele lepiej widoczna. Brakowało mi tylko świec dymnych, które nadały by oprawie odpowiedniego klimatu. Nadmienić należy, że na meczu zadebiutowała flaga „Emigrantów”.

12310544_919840538070461_7454616082143328486_n

Doping słaby ale o wiele gorzej było na boisku, bo spektaklu jaki zafundowali nam piłkarze obydwu drużyn do 83 minuty podobno nie dało się oglądać. Podobno? Ogólnie mało byłem zainteresowany wydarzeniami na boisku, ponadto w przerwie meczu musieliśmy się zawijać. Skrót tego spotkania mówi sam za siebie – poza paroma akcjami z pierwszej połowy, materiał zaczyna się tak naprawdę od 83’ kiedy to GKS strzela bramkę, a Zagłębie natychmiast odpowiada. Niezawodny Fidziukiewicz nakuł cyganów raz jeszcze i to fani Zagłębia mogli cieszyć się z wygranej w najważniejszym meczu tego sezonu.

skrót meczu:

http://www.polsatsport.pl/Film/Zaglebie-Sosnowiec—GKS-Katowice-21-Skrot-Meczu_6344769/index.html

Żeby zdążyć na mecz w Bielsku-Białej, który startował o 15:30 mecz opuściliśmy w przerwie. Kibice Zagłębia ogarnęli dla nas transport do oddalonego niecałe 60 km Bielska gdzie udaliśmy się wspólnie na parę aut. Od razu zostaliśmy wyczajeni przez tajniaków, dzięki którym przy wyjeździe z miasta przylepia się do nas policyjna suka eskortując niemal pod sam stadion w Bielsku. Po zaparkowaniu aut na parkingu przy „Jurandzie” ruszyliśmy w stronę stadionu, jednak nasz spacer nie trwał długo, bo psiarnia zawinęła jednego z naszych do suki pod pretekstem przejścia przez ulicę w miejscu niedozwolonym. Otoczeni przez kordon policji czekaliśmy na ziomka 15 minut jednak po informacji, że jedzie na izbę wytrzeźwień ruszyliśmy dalej na stadion (dostał 300 zł za ubliżanie i dodatkowo do zapłaty 250 zł za pobyt w izbie). Bilety mieliśmy zakupione przez internet za 30 zł na sektory gospodarzy, jednak organizatorzy nie robili z tym problemów i mogliśmy wejść na sektor gości. Ci kibice którzy nie mieli w ogóle biletów mogli je zakupić w cenie 40 zł. Kibice Legii z Warszawy przyjechali do Bielska w ramach wyjazdu samochodowego, na który zapisy robiły grupy.

Podbeskidzie

Przez niewielkie zamieszanie przy kołowrotkach weszliśmy na mecz spóźnieni, już przy niekorzystnym dla nas wyniku dla Legii. W sektorze gości zdecydowanie nadkomplet (ponad 400 osób), a pomimo tego doping równie kiepski jak ten w Sosnowcu. Staruch wielokrotnie musiał przerywać tą mizerię i przyprowadzać niektórych do porządku. Najlepiej wychodziła nam nowa wersja „Jesteśmy zawsze tam”, a najgłośniej pozdrowienia dla BKS’u i Zagłębia. Nie zabrakło również pozdrowień dla kibiców Podbeskidzia („hej kurwy śmiecie” i „od najmłodszych lat”). Doping lepszy był w drugiej połowie, zwłaszcza po wyrównującej bramce Nikolicia. Po meczu doszło do rozmowy wychowawczej z piłkarzami, którzy chyba zapomnieli o tym, że takie mecze powinni wygrywać w cuglach. Poza tym forma niektórych grajków jest porażająco słaba i dobrze się stało, że w końcu daliśmy im znać o naszym niezadowoleniu z tego faktu.

30 minut po meczu otwarto bramy i udaliśmy się na parking. O godzinie 19 byliśmy w Sosnowcu na dworcu głównym. Jako, że nie zdążyliśmy na pociąg IC, zmuszeni byliśmy wracać pociągiem IC Premium, czyli naszym „pendolino”, za nie bagatela 150 zł! Podróż osłodziła nam obecność piłkarzy Legii, z którymi można bylo chwilę porozmawiać.

Na koniec wielkie podziękowania dla kibiców Zagłębia, bez których nie udałoby się zorganizować w ten sposób tego wyjazdu.

Mecze, melanże to wspólna jest sprawa, bracia na zawsze Sosnowiec – Warszawa!

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Krucjata przeciwko niewiernym – dwa mecze jeden wyjazd”

  1. No odnotowaliśmy dwa mecze nie całe ale co tam 😊 bo w zyciu najważniejsza jest przygoda pozdrawiam „Pezet” 😁

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: