W oczekiwaniu na mistrzostwo – relacja z wyjazdu do Gdańska

CAM01618

Po świetnym meczu z Piastem Gliwice na Łazienkowskiej, na ostatni wyjazd w tym sezonie udaliśmy się do Gdańska. Pakiet bilet + przejazd specjalem kosztował 120 złotych, a odjazd drugiego z nich, którym podróżowały osoby nabywające bilety w sprzedaży otwartej zaplanowano na 14:35 z dworca wschodniego. Pierwszym jechały natomiast grupy kibicowskie, ruszając pół godziny przed nami. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości wyjazdów, tym razem udało się nam zająć cały przedział, w związku z tym komfort podróży był nieporównywalnie większy.

CAM01614

Podbudowani tym faktem tradycyjnie zaczęliśmy piwkowanie i rozmowy na tematy zarówno piłkarskie, jak i prywatne. Nie odmówiliśmy sobie również użycia kilku wlepek. Po wysiadce na stacji Gdańsk Stadion Expo, zaczęliśmy kierować się w stronę stadionu, pokonanie tej trasy zajęło nam niecałe 15 minut.

CAM01619CAM01622

Po sprawnym pokonananiu bramek i zajęciu miejsc na trybunie, ze względu na to, że do rozpoczęcia spotkania pozostało półtorej godziny, odwiedziłem catering. Po krótkim namyśle zdecydowałem się na kiełbe w bułce w zestawie z pepsi, co kosztowało mnie 17 złotych. Odnośnie do smaku nie była na pewno najgorszą jaką miałem okazję jeść, ale zdarzały się też znacznie smaczniejsze – w skali punktowej 6/10.

CAM01623

Wspieranie naszych grajków zaczeliśmy już przy wyjściu na rozgrzewke, „Jazda z kur…”,  „Legia walcząca, Legia walcząca do końca” i donośne „Ceee” niosło się po pustych jeszcze trybunach, które w większości zapełniły się tuż przed pierwszym gwizdkiem. Nie zabrakło obustronnych uprzejmości, co więcej gdańszczanie z okazji naszej wizyty postanowili przerobić przyśpiewkę „Za nasze miasto”, jednak nie zdołałem wychwycić co dokładnie śpiewali. Nasz sektor został solidnie oflagowany, wraz z trzema transparentami: „Tadek GSD dużo zdrowia!”, „Edek (L) wracaj do zdrowia” oraz  „Złomek – PDW. Mławska wiara”. Po „Mistrzem Polski jest Legia”, Staruch zarzucił klaskaną wersje „Jesteśmy zawsze tam…” z końcówką „Gdańska kur…”.

Po niezłym strzale Peszki w 20 minucie, Lechia mogła cieszyć się z wyjścia na prowadzenie, u nas z kolei nastąpiła zmiana płyty na „Nie poddawaj się, ukochana ma”. Co prawda ciężko byłoby z góry założyć, że po golu na 1:0 nasi piłkarze odpuszczą, niemniej jednak obraz gry nie przedstawiał się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Pod koniec pierwszej połowy ruszyliśmy z „Warszawsko Legio…”, pokazując naszym gwiazdom, że w dalszym ciągu liczymy na wywiezienie korzystnego rezultatu. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że akurat ta przyśpiewka niekoniecznie „siedziała” większości, pomimo bardzo przyzwoitego poziomu pod względem kibicowskim.

Wynik 1:0 do przerwy nie napawał zbytnio optymizmem, mając jednocześnie świadomość, że na tym obiekcie nigdy nie grało się nam najłatwiej, pomimo wysokiej wygranej w ubiegłym roku. Po przerwie pozdrowiliśmy zgody, płynnie przechodząc do „Tylko Legia…”. Niestety w 49 minucie drugiego gola dorzucił Krasic po indywidualnej akcji przed polem karnym i sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej nieciekawa. Powróciliśmy więc do „Nie poddawaj się, ukochana ma”, w międzyczasie chętnie podłączając się do dopingu miejscowych na dwie trybuny, odkrzykując w odpowiednim momencie „Ku…a”.

13221211_865259470267741_5922798910164670544_o

źrodło: facebook Ekstraklasa Trolls

Warte odnotowania jest także spalenie szalików przez kibiców obydwu drużyn. Kilkanaście legijnych szali i koszulek spłonęło w okolicach flagi mławskiego fanclubu Lechii. Odbyło się to z małymi przerwami na interwencje służb porządkowych zaopatrzonych w gaśnice, ale po jakimś czasie, widząc że walka jest nierówna, odpuścili. Nie pozostaliśmy dłużni i na płocie oddzielającym nas od sektora rodzinnego w płomieniach stanęły barwy Lechii.

Z upływem kolejnych minut nasz doping nie pogarszał się, natomiast gniazdowemu ewidentnie przypadła do gustu zabawa odkrzykiwania gdańskim ultrasom. W kontekście sytuacji boiskowej poprawiało nam to nieco nastroje. Wynik nie uległ już zmianie do 90 minuty i miejscowi kibice mogli cieszyć się z wygranej 2:0, szczególnie istotnej ze względu na walkę Lechii Gdańsk o udział w europejskich pucharach.

CAM01638

Kopacze podeszli pod nasz sektor i usłyszeli głośne „Jesteśmy z Wami…” i „Walczyć, trenować…”. Mimo wielokrotnych zapewnień spikera, że niedługo bramy zostaną otwarte, na udanie się na stację czekaliśmy godzinę w towarzystwie nieodzownego kordonu białych kasków i vipowskich napinaczy. W drodze powrotnej pociąg podzielił się na grupy aktywnych imprezowiczów, zarzucających przyśpiewki i tych mniej rozrywkowych, chcących złapać parę godzin snu przed pójściem do pracy następnego dnia. Z pewnością proporcja byłaby nieco inna w przypadku zapewnienia sobie tytułu mistrza Polski. W Warszawie zameldowaliśmy się około 4:30. Przed nami decydujące niedzielne starcie z Pogonią Szczecin, w którym musimy uzyskać wynik nie gorszy od Piasta. Zresztą nie ma co się oszukiwać, żaden inny scenariusz w Stolicy nie jest brany pod uwagę.

Mateusz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: