Islandia – jak objechać wyspę w 4 dni i zobaczyć mecz

Niech się Wam nie wydaje, że na Islandię polecieliśmy po to, żeby zobaczyć mecz ich najlepszej drużyny piłkarskiej. Nie nie nie, ten mecz to tylko pretekst, żeby zachować tematykę bloga, a za razem pokazać Wam tą niesamowitą wyspę, to miejsce rodem z innej planety. Z artykułu dowiecie się jak w kilka dni zwiedzić wyspę, jej największe atrakcje, nie uszczuplając przy tym znacząco swojego budżetu. Nasze zdjęcia powinny być dla Was głównym i niepodważalnym powodem, dla którego Islandia powinna znaleźć się na liście miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Nie jest to naprawdę nic trudnego, co postaram się Wam za chwilę udowodnić. Zapraszam do przeczytania relacji!

Relację zacznę od kliku słów na temat tego jak wygląda islandzka piłka nożna. Pomijając niebywały sukces ich drużyny narodowej, która dotarła do ćwierćfinału mistrzostw Europy, to tak naprawdę piłka islandzka to jest poziom sportowy i organizacyjny naszej rodzimej 2 ligi (albo i gorzej). Takie wnioski wysnułem po wizycie na meczu ligowym mistrza Islandii – Stjarnan FC. Pamiętacie jaka beka była z Lecha Poznań, który przegrał z nimi w eliminacjach do Ligii Europy w 2014 r.? Oprócz tego kojarzyć możecie ten zespół z niecodziennych cieszynek po strzelonych golach.

Ungmennafélagið Stjarnan, zespół o niebieskich barwach, założony w 1960 r. rozgrywa swoje mecze w mieście Garðabær, choć ja bym powiedział, że jest to dzielnica Reykjaviku. Ich stadion ma pojemność około 1000 osób i składa się z jednej zadaszonej trybuny z krzesełkami. Bilet na mecz kosztuje 2 tysiące koron islandzkich, co w przeliczeniu na polskie to około 80 PLN. Jeśli komuś byłoby szkoda tej kwoty, stadion można obejść i „widowisko” obejrzeć zza płotu, z całkiem dobrym widokiem. Zauważyłem ponadto, że płyta boiska była mocno skrócona, a sama murawa wyglądała na sztuczną.

Wejście na stadion odbyło się bez żadnych problemów, nie miałem żadnej kontroli osobistej, dosłownie żadnej – nawet nie chciało im się zaglądać do mojej torby z aparatem fotograficznym. Młyn Stjarnan  składał się z około 10 osób z czego może 4 prowadziły doping, tzn. śpiewały. Do tego mieli aż 3 bębny, w które tłukli przez niemal całe spotkanie. Najgłośniej było na trybunach oczywiście po strzelonych bramkach przez gospodarzy, a było ich całkiem sporo bo aż 5.

Zauważyłem tylko jednego kibica gości, drużyny IBV, starszego pana z dużą flagą. Zarzucił on nawet w pewnym momencie jakąś przyśpiewkę, na która odpowiedzieli mu zasiadający w około kibice.

O poziomie sportowym już wspominałem. Wydaje mi się, że sam mógłbym tam wejść i trochę chłopakom z IBV pomóc, bo zupełnie sobie nie radzili. Zresztą na murawie w ogóle mało kto dawał rade.

Catering również ubogi. Akurat nie próbowałem, ze względu na ceny oczywiście (o czym też będzie później), ale jeśli ktoś miał ochotę mógł się posilić na miejscu hamburgerami w cenie 40 PLN, by to popić napojem za piętnastaka. Może innym razem, choć lepiej żeby tego kolejnego razu nie było. Stadion opuściłem po niespełna trzydziestu minutach… Więcej nie ma co się w temacie rozwodzić. Bieda straszna, niby mnie to nie zaskoczyło z uwagi na brak tradycji piłkarskich, kibicowskich na Islandii, aczkolwiek po 120 tysięcznym mieście można by się więcej spodziewać.

Przejdźmy zatem do szczegółów naszego wyjazdu – tego co obejmował plan oraz kosztów z tym związanych.

Samolot

Od jakiegoś czasu na Islandię bezpośrednio z Polski można dostać się tanimi liniami WizzAir. Loty te są tanie jedynie z nazwy, a bilet samolotem do Reykiaviku (a właściwie Keflaviku) może być największym wydatkiem naszej podróży. Za bilety w terminie 3 – 8 maja zapłaciłem około 1100 PLN i to bez dodatkowego bagażu do nadania. Im bliżej sezonu, lata, innymi słowy okresu wakacyjnego, tym bilety będą pewnie jeszcze droższe. Z tego co zauważyłem na stronie operatora, ceny spadają wraz z końcem roku i na październik można kupić w tej chwili bilety w okolicach 800 PLN. Polecałbym Wam jednak nie oszczędzać na terminie i wybrać taki okres aby było tam w miarę ciepło, a ilość godzin słonecznych w ciągu dnia była przynajmniej powyżej pięciu (tj. maj – sierpień).

Wracając jeszcze do biletu, to z uwagi na niewielki bezpłatny bagaż podręczny jaki można ze sobą zabrać w liniach WizzAir, za kilkanaście złotych dokupiłem możliwość zabrania drugiego małego bagażu podręcznego (torba na aparat i obiektywy), co połączone jest z pierwszeństwem wejścia na pokład.

Nie szukałem innych lotów na Islandię, tych z przesiadkami lub z innych polskich miast. Na pewno takie są, na pewno będą tańsze od tego co oferuje węgierski przewoźnik, ale to już opcja dla osób, które wolą poświęcić swój czas na rzecz maksymalnego zminimalizowania kosztów.

Samochód

Najlepszą i najtańszą opcją podróżowania po wyspie będzie wypożyczenie samochodu w 4 lub więcej osób. Inaczej się po prostu nie da, chyba że macie dużo wolnego i macie czas na spędzenie na wyspie kilka tygodni. W tym momencie pojawia się zasadnicze pytanie, a jaki samochód wypożyczyć? To oczywiście zależy nie tylko od budżetu jakim dysponujecie, ale też od miejsc jakie chcielibyście odwiedzić. Na Islandii dużo dróg jest szutrowych, czasami aby gdzieś dojechać trzeba zboczyć z drogi, przedrzeć się przez wielkie kałuże, czy też w najgorszym przypadku przez sezonowe rzeki. Dlatego też ja osobiście polecam samochód „terenowy”, może mieć napęd na 4 koła ale nie musi. Ważne, aby jego zawieszenie było wysokie, co pozwoli nam na sprawne poruszanie się po wspomnianych drogach. Do wszystkich miejscówek w jakich byliśmy, dałoby się dojechać zwykłym samochodem, może trochę wolniej ale… dlaczego się ograniczać? Jeśli zatem będziecie podróżować w dwójkę – polecam samochód Suzuki Jimny, jeśli w czworo – Dacia Duster. Auta te są w ofercie wszystkich dobrych wypożyczalni na wyspie i przede wszystkim są tanie, ich cena nie różni się znacząco od „zwykłych” aut.

Przed wyjazdem przejrzałem kilkanaście ofert wypożyczalni, głównie kierując się ceną za dane auto, które było przedmiotem mojego zainteresowania. Takim sposobem wyselekcjonowana została wypożyczalnia „Geysir.is”, która dodatkowo zachęciła mnie nie tylko najniższą ceną, ale również przyjaznym interfejsem strony internetowej, sposobem zarezerwowania auta oraz co najważniejsze brakiem obowiązku składania kaucji.

Kaucja pobierana jest przez większość wypożyczalni. Polega to na tym, że np. w przypadku gdyby doszło do uszkodzenia nieubezpieczonego w wypożyczalni auta, koszty jego naprawy zostałyby pobrane ze złożonego depozytu (w praktyce zostałaby obciążona karta kredytowa podana przy rezerwacji). Kaucje w Islandii mogą być naprawdę wysokie, nawet powyżej 350 tyś ISK (tj. około 13 tyś PLN).

Przy rezerwacji mamy możliwość dodatkowego ubezpieczenia samochodu, co jest w tym przypadku bardzo ważnym aspektem. Standardowo otrzymujemy ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków, ale to zdecydowanie za mała ochrona. Dlaczego? Otóż, na Islandii warunki pogodowe zmieniają się w oka mgnieniu, wiatr potrafi być bardzo silny, a co za tym idzie pył wulkaniczny, piach, kamienie poruszone jego niebagatelną siłą mogą nam nasze auto uszkodzić. Już pomijając sytuację, kiedy to np. na parkingu ktoś mógłby nasze auto zarysować. Co więcej, widziałem na zdjęciach przypadki, gdzie po zdecydowanym otwarciu drzwi podczas wichury, zostały one po prostu wyrwane z zawiasów! Warto jest więc zakupić dodatkowe ubezpieczenie, jednakże musicie pamiętać, że nie trzeba tego robić tam gdzie rezerwujemy samochód. Ceny takiej ochrony w wypożyczalni to koszt rzędu 40-50 EUR za dobę! Kwota ta spada znacząco jeśli auto ubezpieczymy sobie w zewnętrznej firmie. My skorzystaliśmy z iCarhireinsurance.com gdzie dodatkowe ubezpieczenie kosztowało nas na 5 dni około 80 PLN. Gdyby się coś nieszczęśliwego wydarzyło, procedura jest taka, że wypożyczalnia oszacuje kwotę szkody, która następnie zostanie pobrana z karty kredytowej podanej przy rezerwacji. Po otrzymaniu odpowiedniej dokumentacji, musimy ją przekazać do naszego ubezpieczyciela, który to następnie zwróci nam poniesione wcześniej koszty. Nie będzie to pewnie trwało szybko, ale na pewno się opłaci.

Kontakt z pracownikami Geysir.is był bardzo profesjonalny, odpowiadali szybko na moje zapytania mailowe i nie mieli problemu z późniejszymi zmianami w rezerwacji, których dokonywałem. Płatność za rezerwację auta zostaje pobrana od razu, po podaniu danych swojej karty kredytowej/debetowej. Przed rezerwacją polecam sprawdzić limity na karcie w waszym bankowym systemie transakcyjnym.

Wypożyczalnia Geysir.is znajduje się 200 metrów od lotniska. Odległość tą możecie pokonać pieszo lub też specjalnym autobusem kursującym co 15 minut. Jeśli macie ochotę wypożyczyć auto ale w innej lokalizacji, również nie ma z tym problemu – na wszelkie dodatkowe info odsyłam na ich stronę.

Wypożyczyliśmy Dacie Duster, zupełnie nowy samochód z 500 km przebiegiem. Nie mieliśmy wyboru, taki został nam po prostu zaoferowany. Zdanie auta przeszło tak samo sprawnie jak jego wypożyczenie. Co prawda auto było mega brudne, ale o żadnych uszkodzeniach nie mogło być mowy. Dla bezpieczeństwa zrobiliśmy zdjęcia samochodu zarówno przed jak i po – co stanowiłoby później ewentualny dowód w sprawie, gdyby wypożyczalnia chciała nas naciągnąć lub gdyby faktycznie stało się coś, o czym nie moglibyśmy mieć wiedzy.

Przechodząc do sedna, koszt wypożyczenia samochodu Dacia Duster na 5 dni kosztował nas razem z zewnętrznym ubezpieczeniem oraz dodatkowym kierowcą – 1522 PLN (380 PLN na osobę). Podczas naszej wycieczki przejechaliśmy ponad 1800 km, co przełożyło się na koszty paliwa w kwocie 1250 PLN (312,5 PLN na osobę).

Noclegi

Na Islandii nie znajdziecie tanich noclegów. Oczywiście możecie zabrać ze sobą namiot i znosić uroki islandzkiej pogody 2-4 na dobę, lub też wypożyczyć kampera albo nawet spać w samochodzie. Z uwagi na brak konkurencji, niskie zaludnienie na wyspie, ciężko jest znaleźć budżetowe miejsca do spania. Poza tym Islandczycy dobrze sobie zdają z tego sprawę i skrzętnie to wykorzystują.

Drangshlid (hotel, który wybudowali Polacy i w którym Polacy pracują – na pewno kupią od Was polską wódkę)

Najlepiej cenowo jest w stolicy, gdzie za 100 zł za dobę za osobę da radę ogarnąć przyzwoite miejsce do spania, aczkolwiek prywatnej łazienki bym się tam nie spodziewał. Natomiast na południu wyspy, czy gdzieś na jej wschodnich krańcach to jest po prostu dramat. Mały wybór, a ceny powyżej 200 PLN za dobę za osobę. Możecie próbować szukać na couchsurfing, pytać o nocleg na forach dla Polaków w Islandii ale pokażę Wam mój własny sposób na znalezienie dobrych, niedrogich jak na warunki islandzkie hotelów, za pośrednictwem strony booking.com.

To gdzie i za ile zależy od tego jaki macie plan na zwiedzenie wyspy. Czy może robicie sobie bazę wypadową w danym miejscu np. Reykjaviku skąd codziennie z samego rana ruszacie na zwiedzanie, lub też tak jak my – robicie objazd całej wyspy codziennie śpiąc w innym miejscu. Zaletą objazdu jest to, że nie tracąc czasu na „powroty” można zwiedzić więcej.

Ormurinn Guesthouse

Szukając noclegu w danym mieście, jego okolicy, w konkretnym terminie – klikałem na konkretną ofertę, która mnie zainteresowała, a następnie na link na górze strony zatytułowany „Świetna lokalizacja – pokaż mapę”. Pokazywały mi się wtedy wszystkie hotele, guesthousy itp., które były w okolicy. Przenosząc kursor na konkretny pin – widziałem nie tylko dostępność hotelu ale też jego cenę.

Hotel Húni

Tak naszym wyborem zostały: Reykiavik Sport Hostel (412,43 PLN), Hotel Drangshlid (1 008,30 PLN, ze śniadaniem), Ormurinn Guesthouse (673,28 PLN) oraz Hotel Húni (730,17 PLN, ze śniadaniem). Łącznie za 4 doby dla 4 osób zapłaciliśmy niecałe 2800 PLN co dało na osobę prawie 700 PLN. Płatności dokonywałem za każdym razem na miejscu, kartą kredytową.

Planując dany dzień pamiętajcie, że w hotelach na Islandii „check in” jest w godzinach od 16 do 21, a o ewentualnym spóźnieniu należy powiadomić hotel wcześniej, najlepiej telefonicznie. Spędzając trochę tego czasu na szukanie, udało mi się dopasować nasze noclegi do każdego z 4 dni, w których podróżowaliśmy po wyspie tak, aby podzielić mniej więcej po równo ilość kilometrów do pokonania by objechać wyspę.

Jedzenie

Jedzenie mieliśmy swoje. Przed wyjazdem zamówiliśmy sobie żywność liofilizowaną, gotowe obiady do których przyrządzenia wystarczy wrzątek. Do tego mieliśmy konserwy, pasztety, kabanosy, płatki owsiane oraz wojskowe racje żywnościowe. Jedzenie na Islandii jest bardzo drogie, głownie przez wysokie koszty jego wytworzenia lub też importu na wyspę. Jeden raz, w Reykiaviku wybraliśmy się na obiad do knajpy i za najtańszą rybę na drugie danie zapłaciliśmy około 120 PLN (dania mięsne powyżej 150 PLN). Jeden raz byliśmy również w sklepie, gdzie za dwa chleby wieloziarniste krojone oraz cztery babeczki zapłaciliśmy 85 PLN.

Harbor Restaurant Reykjavik

Plan wycieczki

W internecie jest pełno artykułów, relacji, filmików z wyjazdów na Islandię. Wystarczy wyciągnąć z nich nazwy Islandzkich miejscówek, znaleźć je na mapie i dopasować do swojego planu podroży. Mam nadzieję, że mój artykuł będzie dla Was właśnie taką inspiracją. Musicie wiedzieć, że nie dacie rady zobaczyć wszystkiego, czy to będziecie mieć na zwiedzanie 4 dni, tydzień, czy nawet dwa… Ponadto, aby nacieszyć się danym miejscem, trzeba trochę czasu poświęcić, nie tylko na dotarcie.

Jeśli chcielibyście posłużyć się naszym 4 dniowym planem, poniżej znajdziecie szczegółowe mapki z każdego dnia, z zaznaczonymi konkretnymi miejscami, zdjęciami, oraz krótką informacją. Może być tak, że sami nie wiedzieliśmy o istnieniu super miejsc, pomimo, że obok nich przejeżdżaliśmy, dlatego potraktujcie nasz plan jedynie w kategoriach propozycji. Miejsca w nim zawarte uznawane są za najbardziej znane, powszechne i utarte wśród turystów zwiedzających Islandię.

Podróżując samochodem po Islandii powinniście zaopatrzyć się przede wszystkim w telefon z nawigacją gps (mapy google w trybie offline powinny wystarczyć) oraz w ładowarkę, nie tylko na usb ale również z wejściem pod zapalniczkę. Drogi na Islandii nie są skomplikowane, ale zawsze można się pomylić i zabłądzić dlatego dla bezpieczeństwa weźcie również papierową mapę drogową.

Pod tym linkiem macie bardzo fajne opracowanie ciekawych miejsc na Islandii i to tą mapą powinniście się kierować ustalając swój plan podróży.

https://sites.google.com/site/mojaislandia2016/Islandia-ciekawe-miejsca

Na lotnisku w Keflaviku wylądowaliśmy późnym wieczorem. Mieliśmy małe opóźnienie związane z koniecznością dotankowania samolotu w Norwegii. Uważajcie, to powszechna praktyka WizzAir na tej trasie. Jeśli coś się stanie na lotnisku w Islandii lub też będą silne północne wiatry, to może zabraknąć paliwa, a wtedy macie przymusowe międzylądowanie i co najmniej pół godziny w plecy. Sam lot trwa około 4 godzin.

Po odebraniu samochodu od razu ruszyliśmy do Reykjaviku gdzie czekał na nas pierwszy nocleg. Nie zwiedzaliśmy miasta, od razu poszliśmy spać, by z samego rana ruszyć w drogę. Zdecydowaliśmy, że wyspę objedziemy od południa, zaczynając od Golden Circle, by zwiedzanie zakończyć z powrotem w Reykjaviku. Każdego dnia wyruszaliśmy najpóźniej o godzinie 9 rano, by do hoteli poza dniem pierwszym, przyjechać późnym wieczorem. Codziennie mieliśmy do pokonania 400-500 km, co powodowało, że nie mogliśmy spędzić tyle czasu w niektórych miejscach ile chcieliśmy. Co więcej, wśród nas była osoba niepełnosprawna poruszająca się na wózku inwalidzkim. Wybierając miejsca do zwiedzania, staraliśmy się wybierać te, które są łatwo dostępne, a i tak nie na wszystkie udało się z wózkiem „wejść”.

Poniżej plan oraz zdjęcia – moje oraz Rafała. Tam gdzie nie ma opisu do zdjęć, to najwidoczniej fotki z trasy. Wszystkie ułożone są chronologicznie, a każde z nich możecie otworzyć w nowym oknie w dużej rozdzielczości. 

Dzień pierwszy 

Thingvellir – tam gdzie łączą się płyty tektoniczne

Geysir – gejzer od którego wzięły nazwę wszystkie inne. Ten który obecnie „wybucha” to Strokkur

      

Gullfoss

Hrunalaug – gorące źródła, woda w tym mini basenie ma około 40 stopni. Dojazd drogą szutrową. Warto, bo miejsce jest mało znane. Jedno z miejsc w naszym TOP3.

Seljalandsfoss

Na trasie zauważycie mnóstwo innych mniejszych wodospadów i przepiękne widoki.

Skógafoss

***

Dyrhoaley – klify na których spotkamy maskonury, najlepiej zwiedzać wieczorem gdy ptaki wrócą z łowów do swoich gniazd.

Reynisfjara – bazaltowe kolumny na czarnej, wulkanicznej plaży.

US Navy Douglas Dakota DC 3 –  uwaga do wraku trzeba przejść pieszo około 6 km w jedną stronę!

Dzien drugi

Drangshlid – domki dla troli, tuż obok naszego hotelu

Laufskálavarða – aby zapewnić sobie szczęśliwą podróż każdy powinien ułożyć swoją górkę z kamieni.

Pola lawy pokryte mchem

Fjaðrárgljúfur – kanion, który jest w naszym TOP3. Niestety nie mieliśmy czasu aby zejść na dół.

Foss a Sidu i kolejne islandzkie klimaty

Orustuholl oraz Lómagnúpur – widoki na drodze nr 1

W oddali lodowiec, do którego za chwilę dojedziemy.

Svartifoss – niestety z braku czasu nie weszliśmy na górę by go zobaczyć w całej okazałości.

Lodowiec Svínafellsjökull – uwaga, dojazd szutrową drogą z mega dziurami

Lodowiec Jökulsárlón – nie przegapcie tak jak my, drugiej części laguny, znajdującej się po drugiej stronie drogi!

Południowo-wschodnie wybrzeże Islandii

Djupivogur. Eggin í Gleðivík – Rzeźba Sigurðura Guðmundssona przedstawiająca 34 ptasie jaja reprezentujące różne gatunki lokalnego ptactwa

Gdzieś na „skrócie” drogi nr 1 w kierunku Egillstadir

Egilsstadir

Fellabaer (tuż przy hotelu), martwy kot po walce z ptakiem?

Dzień trzeci

Rjúkandi

Detiffos – wodospad z Prometeusza

Elektrownia geotermalna Krafla (nazwa od pobliskiego wulkanu widocznym na ostatnim zdjeciu), najmniejsza jeśli chodzi o produkowaną energię na Islandii.

Hverir Hverarönd, również w naszym TOP3

Hverfjall, wygasły wulkan, można tam dojść

Dimmuborgir – mroczne fortece

  

Myvatn

Skutustadagigar Craters

Godafoss

Droga do Akureyri i samo miasto

Wioska Glaumbær, skansen z tradycyjnymi budowlami islandzkimi pokrytymi torfem

Dzień czwarty

W poniedziałek w tym miejscu będzie jeszcze więcej zdjęć. Zwyczajnie nie wyrobiliśmy się z ich obrabianiem i kilkanaście sztuk zostanie dodanych. Nie zapomnijcie zajrzeć ponownie.

Hvitserkur

wulkan Grabrukargigum

Wodospad Glymur – dojście do niego wymaga przejścia około 5 km

Reykjavik

Blue Lagoon

I to by było na tyle. Jeśli podobał Wam się wpis i informacje w nim zawarte, prosimy o lajkowanie i udostępnianie. Jeśli macie pytania, zadawajcie je śmiało w komentarzach, na wszystkie z nich odpowiem od razu!

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Islandia – jak objechać wyspę w 4 dni i zobaczyć mecz”

  1. Eligiusz Niewiadomski Says:

    STRASZNIE ŚWIETNA RELACJA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: